Image

Synergia diety i środków anabolicznych. Dlaczego na cyklu musisz jeść inaczej, by nie zmarnować potencjału hormonów?

Wyobraź sobie sytuację, w której kupujesz najdroższy, najbardziej zaawansowany samochód wyścigowy na rynku. Ma potężny silnik, idealną aerodynamikę i systemy wspomagania, które wyprzedzają swoją epokę. Wsiadasz do środka, odpalasz maszynę, ale do baku wlewasz najtańsze, zanieczyszczone paliwo, a olej wymieniasz raz na dwa lata. Jak myślisz, jak daleko zajedziesz? Dokładnie tak samo wygląda sytuacja wielu bywalców siłowni, którzy decydują się na wejście w świat dopingu, ale ich dieta pozostaje na poziomie amatora jedzącego kanapki z serem. Farmakologia to nie magia, która tworzy mięśnie z powietrza. To akcelerator procesów, które zachodzą w Twoim ciele. Jeśli nie dostarczysz odpowiedniego paliwa, ten akcelerator będzie kręcił się na jałowym biegu, paląc Twoje pieniądze i obciążając organizm bez widocznych efektów.

W naszym środowisku często słyszy się dyskusje o tym, jaki środek jest lepszy, jakie stężenia dobierać i czy łączyć długie estry z krótkimi. Jednak rzadko kiedy z taką samą pasją rozmawiamy o talerzu. A prawda jest brutalna. To jedzenie buduje mięśnie. Sterydy jedynie wydają rozkaz do budowy. Dzisiaj zajmiemy się tematem, który oddziela wielkich zawodników od napuchniętych wodą amatorów. Porozmawiamy o synergii, czyli o tym, jak zmusić dietę i „towar” do współpracy na Twoją korzyść.

Czym jest synergia w kulturystyce? To zjawisko, w którym łączny efekt działania diety i farmakologii jest większy niż suma tych dwóch elementów działających osobno. Dobre jedzenie bez wspomagania da limitowane efekty. Wspomaganie bez dobrego jedzenia da marne efekty. Dopiero ich idealne zgranie otwiera drzwi do nieludzkich przyrostów.

Zmieniona fizjologia. Co dzieje się w Twoim ciele po zastrzyku?

Aby zrozumieć, dlaczego musisz jeść inaczej, musisz pojąć, co zmienia się w Twoim organizmie na cyklu. Przede wszystkim drastycznie wzrasta synteza białek mięśniowych (MPS). U osoby naturalnej proces ten jest ograniczony i trwa zazwyczaj do 24 czy 48 godzin po treningu. Na cyklu, przy stabilnym stężeniu środków we krwi, Twoje ciało znajduje się w stanie permanentnego anabolizmu. Jesteś jak plac budowy, na którym praca trwa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

Kolejną zmianą jest retencja azotu. Dodatni bilans azotowy to święty graal budowania masy. Środki anaboliczne sprawiają, że komórki mięśniowe znacznie chętniej magazynują azot, co chroni je przed katabolizmem (rozpadem). Zmienia się również wykorzystanie glikogenu. Twoje mięśnie stają się jak gąbki, które chłoną węglowodany, by napędzać intensywne treningi. Wszystko to sprawia, że standardowe zalecenia dietetyczne dla „Kowalskiego” można wyrzucić do kosza.

Białko. Dlaczego 2 gramy to za mało?

W świecie naturalnej kulturystyki przyjęło się, że 2 gramy białka na kilogram masy ciała to złoty standard. Jednak, gdy w grę wchodzi farmakologia, te limity zostają przesunięte. Skoro Twoje możliwości syntezy nowych włókien są podkręcone do granic możliwości, dostarczanie standardowej ilości budulca będzie wąskim gardłem. To tak, jakbyś zatrudnił stu murarzy, ale dowoził cegły tylko dla pięćdziesięciu. Reszta będzie stała i patrzyła, a Ty płacisz im pensję (w postaci obciążenia wątroby i nerek oraz kosztów cyklu).

Na cyklu masowym warto celować w przedział od 2,5g do nawet 3,5g białka na kilogram masy ciała. Oczywiście, wszystko zależy od genetyki i rodzaju użytych środków, ale zasada „lepiej lekko za dużo niż za mało” sprawdza się tu idealnie. Nadmiar białka na cyklu rzadziej odkłada się w postaci tłuszczu, a częściej zostaje zużyty na procesy regeneracyjne i termogenezę. Pamiętaj jednak o źródłach. Kurczak, wołowina, ryby, jaja i dobrej jakości odżywki. Roślinne źródła są okej jako dodatek, ale na bombie potrzebujesz pełnego profilu aminokwasowego w każdym posiłku, by utrzymać stężenie aminokwasów we krwi na stałym, wysokim poziomie.

Węglowodany i insulina. Twoja tajna broń

Wielu trenujących boi się węglowodanów, martwiąc się o zalanie tłuszczem. Na cyklu, sytuacja wygląda inaczej. Testosteron i jego pochodne poprawiają wrażliwość insulinową (choć niektóre środki, jak Hormon Wzrostu czy MK, mogą ją pogarszać, ale skupmy się na bazie). Węglowodany to nie tylko energia. To sygnał dla trzustki do wyrzutu insuliny. Insulina jest najbardziej anabolicznym hormonem w Twoim ciele, potężniejszym pod tym względem nawet od testosteronu. Działa jak klucz, który otwiera komórki mięśniowe i wpycha tam glukozę, aminokwasy oraz kreatynę.

Będąc na cyklu, nie bój się ryżu, ziemniaków, kasz czy makaronów. Twoje mięśnie potrzebują ogromnych ilości glikogenu, by sprostać morderczym treningom, na jakie teraz możesz sobie pozwolić. Co więcej, pełne glikogenu mięśnie wyglądają na większe, twardsze i bardziej pękate. Diety niskowęglowodanowe (typu Keto) na masowym cyklu sterydowym to w większości przypadków marnowanie potencjału środków. Jeśli chcesz rosnąć, musisz jeść węglowodany. Jeśli boisz się otłuszczenia, manipuluj ich ilością w dni nietreningowe, ale w dni treningowe ładuj paliwo pod korek, zwłaszcza w posiłkach okołotreningowych.

Tłuszcze. Rola energetyczna zamiast hormonalnej

Tutaj następuje ciekawy zwrot akcji. U osoby naturalnej tłuszcze są kluczowe, bo to z nich organizm produkuje hormony, w tym własny testosteron. Gdy jesteś „na bombie”, dostarczasz hormony z zewnątrz. Twoja naturalna produkcja i tak jest zablokowana. Oznacza to, że tłuszcze w diecie przestają pełnić nadrzędną funkcję regulatora hormonalnego, a stają się głównie źródłem energii i nośnikiem witamin.

Nie oznacza to, że masz je eliminować. Tłuszcze są niezbędne dla zdrowia stawów, mózgu i układu krążenia. Jednak na cyklu masowym, gdzie kalorii jest bardzo dużo (często 4000, 5000 kcal i więcej), łatwiej jest manipulować węglowodanami i białkiem, trzymając tłuszcze na umiarkowanym poziomie (np. 1g na kg masy ciała). Zbyt duża ilość tłuszczu w połączeniu z ogromną ilością węglowodanów może sprzyjać odkładaniu tkanki tłuszczowej, nawet przy wspomaganiu. Skup się na zdrowych źródłach: oliwa z oliwek, awokado, orzechy, kwasy Omega 3. Unikaj tłuszczów nasyconych i trans, by nie obciążać dodatkowo układu sercowo naczyniowego, który i tak dostaje w kość przez zwiększoną gęstość krwi i ciśnienie.

Mikroelementy i trawienie. Cisi bohaterowie sukcesu

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym zapomina 90% pakerów. Twój układ trawienny. Na cyklu jesz dużo. Czasami bardzo dużo. Jeśli Twój żołądek i jelita nie będą pracować idealnie, nie przyswoisz tego jedzenia. Będziesz czuł się ociężały, spuchnięty i zmęczony. Tutaj wchodzi rola błonnika, kiszonek i ewentualnie enzymów trawiennych. Nie możesz po prostu wrzucać w siebie jedzenia jak do śmietnika. Musisz dbać o florę bakteryjną.

Zapotrzebowanie na witaminy i minerały również rośnie. Magnez, potas, sód, witaminy z grupy B – to wszystko zużywa się szybciej przy intensywnym metabolizmie. Farmakologia przyspiesza wszystko, również zużycie mikroelementów. Bez odpowiedniej suplementacji prozdrowotnej, szybko poczujesz skurcze, drganie powiek czy osłabienie, mimo bycia na „towarze”. Pamiętaj też o wątrobie. Jeśli bierzesz środki doustne, dieta musi być dla niej łaskawa. Unikaj smażenia na głębokim tłuszczu, przetworzonej żywności i alkoholu. Twoja wątroba to główny filtr. Jeśli się zapcha, apetyt spadnie do zera, a bez jedzenia nie ma masy.

Podsumowanie: Jak jeść na cyklu?

  • Zwiększ podaż białka do 2,5g lub 3g na kilogram masy ciała, by wykorzystać zwiększoną syntezę protein.
  • Nie bój się węglowodanów. Są one niezbędne do transportu składników i wypełnienia mięśni glikogenem.
  • Tłuszcze traktuj jako energię i ochronę zdrowia, a nie bazę hormonalną (tę dostarczasz z zewnątrz).
  • Dbaj o trawienie. Jedzenie, którego nie strawisz, nie zbuduje Twoich mięśni.
  • Unikaj „brudnej masy”. Śmieciowe jedzenie na cyklu zniszczy Twoje zdrowie szybciej niż myślisz.

Pamiętaj, że decydując się na farmakologię, stajesz się jak profesjonalny kierowca wyścigowy. Masz pod nogą potężną moc, ale to od Twoich umiejętności prowadzenia (diety i treningu) zależy, czy dojedziesz do mety jako zwycięzca z wymarzoną sylwetką, czy rozbijesz się na pierwszym zakręcie z otłuszczeniem i problemami zdrowotnymi. Wykorzystaj ten czas mądrze, jedz świadomie i rośnij zdrowo.